Drogowskaz Witnicy: Życie i nieprzemijające dziedzictwo Zbigniewa Czarnucha

wspomnienie Zbigniew Czarnuch

Człowiek, który stał się pamięcią miasta

Są chwile, które zamykają całą epokę. Taka chwila dla Witnicy i całego województwa lubuskiego nadeszła 22 września 2024 roku. W wieku 94 lat odszedł Zbigniew Czarnuch – Honorowy Obywatel Miasta i Gminy Witnica, regionalista, historyk, wychowawca i mentor. Jego śmierć, jak zgodnie podkreślają przedstawiciele lokalnych władz i instytucji kultury, jest „niepowetowaną stratą dla naszej społeczności oraz całego regionu”.

Nie była to jedynie strata wybitnego badacza, ale odejście człowieka, który dla wielu był moralnym i intelektualnym kompasem. Dział Zbiorów Regionalnych gorzowskiej biblioteki wojewódzkiej w swoim pożegnaniu ujął esencję jego postaci, pisząc o nim jako o „człowieku o ogromnym sercu, głębokiej wiedzy i niezachwianej miłości do swojej małej ojczyzny”. Ta miłość nie była jednak sentymentalna czy bierna; była siłą napędową do działania, które na zawsze odmieniło oblicze Witnicy. Zbigniew Czarnuch poświęcił swoje życie trzem wielkim misjom: ocaleniu i budowaniu tożsamości historycznej regionu, wychowaniu pokoleń młodych ludzi w duchu otwartości oraz niestrudzonej pracy na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Jego odejście nie jest końcem, lecz przejściem żywej legendy w trwałą pamięć miasta, które tak bardzo ukochał i które sam w dużej mierze ukształtował.

Wykuwanie sumienia w świecie przemian

Droga Zbigniewa Czarnucha do stania się strażnikiem wielokulturowej pamięci była długa i naznaczona głęboką osobistą transformacją, która odzwierciedlała moralną ewolucję całego pokolenia na Ziemiach Odzyskanych. Przybył do Witnicy w 1945 roku, jako nastolatek, wraz z rodziną. Jego ojciec, Jan, objął wówczas stanowisko pierwszego powojennego burmistrza miasta. Zbigniew był jednym z pierwszych uczniów nowo powstałego witnickiego gimnazjum, naocznym świadkiem i uczestnikiem budowy polskiej tożsamości na gruzach niemieckiej przeszłości.

W tamtym okresie, w powszechnym porywie zacierania śladów niemieckości, młody Zbigniew osobiście brał udział w skuwaniu niemieckich napisów z fasad budynków. Ten potężny w swojej symbolice akt stanowi punkt wyjścia dla jego niezwykłej przemiany – od wykonawcy polityki historycznej tamtych lat do jej najsubtelniejszego krytyka i niestrudzonego kustosza.

Punktem zwrotnym, który zahartował jego charakter i ugruntował zasady, okazały się wydarzenia z marca 1968 roku. Pracując w latach 1957-1968 w Zielonej Górze, odważnie stanął w obronie społeczności żydowskiej, stając się celem nagonki antysemickiej. Za swoją postawę został, jak to dosadnie ujęto, „z hukiem wyrzucony” z miasta. To bolesne doświadczenie, akt odwagi cywilnej, który w realiach PRL mógł zniszczyć karierę, stał się fundamentem jego życiowej filozofii. To właśnie wtedy skrystalizowało się jego credo, które później wielokrotnie powtarzał: „Jestem najpierw człowiekiem, a dopiero później Polakiem, Europejczykiem”. Ta gotowość do obrony mniejszości i przeciwstawiania się dominującym, krzywdzącym narracjom stała się znakiem rozpoznawczym całej jego późniejszej działalności, od pisania o historii witnickich Żydów po przełamywanie stereotypów w relacjach polsko-niemieckich.

Wychowawca pokoleń: poza murami szkolnej klasy

Zbigniew Czarnuch był pedagogiem z powołania, którego wpływ wykraczał daleko poza tradycyjne nauczanie. Choć początkowo władze partyjne uznały go za osobę o „za małym okrzepnięciu ideowym”, uniemożliwiając mu pracę w wymarzonej roli nauczyciela-wychowawcy, on swoją pasję i nowatorskie metody przelał na działalność harcerską.

Tak narodziła się legenda – założony w 1957 roku w Zielonej Górze szczep harcerski „Makusyny”. Jego podejście było rewolucyjne: stawiał na samodzielność podopiecznych, naukę poprzez autentyczne doświadczenie i radość, co wyrażała zasada: „bawiąc się, sami bawimy drugich”. Niezliczone rajdy rowerowe po Ziemi Lubuskiej były dla „Makusynów” żywymi lekcjami historii, geografii i patriotyzmu. Charyzma i unikalne metody Czarnucha przyciągały tłumy młodzieży do tego stopnia, że po jego przymusowym wyjeździe z Zielonej Góry w 1968 roku znalezienie następcy okazało się „niemożliwe”, a szczep ostatecznie rozwiązano.

Jednak prawdziwa siła jego pedagogiki tkwiła w jej zdolności do inspirowania innych. Jego dziedzictwo nie umarło wraz z „Makusynami”, lecz odrodziło się i rozkwitło w Poznaniu. Jerzy Hamerski, założyciel słynnego dziecięcego Teatru „Łejery” i powstałej przy nim innowacyjnej szkoły, był wychowankiem Czarnucha i przez całe życie z dumą nazywał go swoim mistrzem. Szkoła „Łejerów” została nawet określona mianem „harcerskiego posagu” Czarnucha, co dowodzi, że jego idee zostały zinstytucjonalizowane i do dziś kształtują tysiące młodych ludzi. O głębokich, trwałych więziach, jakie tworzył ze swoimi wychowankami, świadczy wzruszający fakt, że na benefisie z okazji jego 90. urodzin wystąpiła światowej sławy wokalistka jazzowa Urszula Dudziak, niegdyś jego podopieczna z drużyny harcerskiej.

Strażnik wspólnego domu: odbudowa tożsamości Witnicy

Gdy w 1981 roku Zbigniew Czarnuch na stałe powrócił do Witnicy, miasto zyskało nie tylko nauczyciela historii, ale przede wszystkim głównego architekta swojej współczesnej tożsamości kulturowej. Zrozumiał, że powojenna społeczność, złożona w większości z przesiedleńców z różnych stron Polski, potrzebuje nowych, wspólnych korzeni. Jego praca była świadomym i metodycznym procesem budowania tej tożsamości.

Stał się człowiekiem-instytucją, powołując do życia organizacje, które stały się filarami życia kulturalnego miasta. Już w 1986 roku był jednym z założycieli Towarzystwa Przyjaciół Witnicy, którego przez lata był prezesem. To Towarzystwo stało się motorem napędowym dla niezliczonych inicjatyw: opieki nad zabytkami, gromadzenia pamiątek i działalności wydawniczej. W 1990 roku otworzył Izbę Regionalną – lokalne muzeum i miejsce, gdzie młodzież uczyła się historii swojej „małej ojczyzny”. Co znamienne, do tworzenia jej zbiorów zaprosił także dawnych, niemieckich mieszkańców miasta, co było wczesnym zwiastunem jego pracy na rzecz pojednania.

Jego dorobek pisarski, liczący ponad 300 publikacji, jest świadectwem niezwykłej pracowitości i historycznej wrażliwości. W swojej pracy dbał o to, by oddać głos wszystkim, którzy tworzyli historię tej ziemi. Z jednakową troską dokumentował losy Sybiraków osiedlonych w Witnicy, Niemców z niej wysiedlonych, a także mieszkańców pobliskich Pyrzan, spisując ich „Opowieść o dwóch ziemiach” – kresowej i nadwarciańskiej. Jego działania nie ograniczały się do archiwów; osobiście angażował się w ratowanie materialnego dziedzictwa, tworząc lapidarium z ocalałych niemieckich nagrobków czy porządkując cmentarz żydowski. W ten sposób tkał nową, wielowątkową opowieść o Witnicy – wspólnym domu dla ludzi o różnych historiach, ale jednej przyszłości.

Most przez Odrę: architekt pojednania

Najbardziej rozpoznawalnym i docenianym w skali międzynarodowej wymiarem dziedzictwa Zbigniewa Czarnucha jest jego pionierska praca na rzecz pojednania polsko-niemieckiego. Był wizjonerem, który w czasach, gdy wciąż dominowała nieufność, widział w dialogu i wspólnym odkrywaniu historii jedyną drogę naprzód.

Jego filozofia opierała się na „pojednaniu przez zrozumienie”. Celem było, jak sam mówił, „odkłamanie dzielących pojęć” i poszukiwanie tego, „co łączy, co wspólne w doświadczeniu, a nie co dzieli i antagonizuje”. Aby przełożyć te wzniosłe idee na konkretne działania, założył Polsko-Niemieckie Stowarzyszenie Educatio Pro Europa Viadrina, które stało się platformą dla dziesiątek transgranicznych projektów. Jego praca, choć głęboko zakorzeniona w lokalności „małej ojczyzny”, miała horyzont ogólnoeuropejski. Marzył o „Europie jako wspólnej przestrzeni bez granic i szowinizmów”, zbudowanej na fundamencie wzajemnego szacunku.

Ta niezwykła działalność zyskała szerokie uznanie. Został uhonorowany licznymi prestiżowymi nagrodami, które potwierdzały wagę jego misji. Otrzymał m.in. Nagrodę im. Georga Dehio, przyznawaną przez Niemieckie Forum Kultury Europy Wschodniej, oraz nagrodę Lubuskiej Organizacji Pracodawców za „odwagę i niezłomność w przełamywaniu stereotypów”. Został odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski, jednym z najwyższych polskich odznaczeń państwowych. Jednak nagrodą, która być może najpełniej oddaje jego naturę, był Order Uśmiechu – międzynarodowe odznaczenie przyznawane przez dzieci, dowód na to, że jego mądrość i ciepło trafiały do serc wszystkich, bez względu na wiek. 

Filozofia wykuta w kamieniu i stali: Park Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji

Najbardziej unikalnym dziełem Zbigniewa Czarnucha, fizyczną manifestacją całej jego życiowej filozofii, jest stworzony w Witnicy Park Drogowskazów i Słupów Milowych Cywilizacji. To jedyne takie miejsce na świecie, będące czymś znacznie więcej niż tylko atrakcją turystyczną.

Park jest przemyślanym esejem filozoficznym, zapisanym w krajobrazie. Każdy jego element ma głębokie znaczenie. Drogowskazy symbolizują wybory, drogi, którymi podążały narody i cywilizacje, a także historyczne i kulturowe połączenia, które często pozostają niewidoczne. Słupy milowe to z kolei znaki upływającego czasu, materialne świadectwa podróży, jaką jest historia, oraz pomniki osiągnięć ludzkości. Całość tworzy przestrzeń do refleksji nad wspólną drogą, jaką przebyła Europa, i nad kierunkami, w jakich może podążyć w przyszłości.

To miejsce, gdzie w harmonijny sposób łączą się przyroda i historia, miało dla niego również ogromne znaczenie osobiste. To właśnie tam zorganizowano benefis z okazji jego 90. urodzin, co podkreślało rolę Parku jako serca lokalnej społeczności. To również w tym Parku, w 2010 roku, powstał reportaż, w którym Zbigniew Czarnuch własnymi słowami opowiadał o idei tego miejsca, zostawiając nam bezcenny dokument swojej wizji. Park Drogowskazów jest jego najtrwalszym wykładem – przekazanym nie słowami, lecz za pomocą kamienia, stali i zieleni, zrozumiałym dla każdego, kto zechce się w nim zatrzymać.

Życie w objęciach wspólnoty: pożegnanie społeczności

Relacja Zbigniewa Czarnucha z Witnicą była oparta na wzajemności. On poświęcił miastu swoje życie, a miasto odpłaciło mu głębokim szacunkiem, wdzięcznością i autentyczną miłością. Wyrazem tego były zarówno obchody jego jubileuszu, jak i ceremonia ostatniego pożegnania.

Niezwykły benefis z okazji 90. urodzin, zorganizowany w czerwcu 2020 roku, był wielką, radosną manifestacją uznania. Zorganizowany z inicjatywy wielu lokalnych stowarzyszeń w jego ukochanym Parku Drogowskazów, był pełen osobistych, wzruszających momentów: od występu Urszuli Dudziak, przez anegdoty opowiadane przez przyjaciół, po wręczenie specjalnie wydanej na tę okazję książeczki „Śladami Zbigniewa Czarnucha”. Jego charakter najlepiej oddaje anegdota, gdy z typowym dla siebie humorem protestował przeciwko instalacji na jego cześć, argumentując, że „on jeszcze żyje”.   

Jego ostatnie pożegnanie, które odbyło się 26 września 2024 roku, było równie wymowne. Zgodnie z jego życzeniem, ceremonia miała charakter świecki – co świadczy o jego niezależności myślenia do samego końca. W ostatnią drogę odprowadził go długi kondukt: poczty sztandarowe lokalnych instytucji, przyjaciele z Polski i Niemiec, dawni harcerze z „Makusynów” – wśród nich Krystyna Demska-Olbrychska z Danielem Olbrychskim – oraz liczni mieszkańcy Witnicy. To, jak fundamentalny był jego wpływ na miasto, najtrafniej podsumowała jedna z jego wychowanek w mowie pożegnalnej: „Witnica miała szczęście, że pojawił się tu taki Zbigniew Czarnuch. Bo jakby go nie było, to byłoby to małe, zapyziałe i pogrążone w ksenofobii miasteczko”. Te słowa, surowe i szczere, są najpiękniejszym epitafium i świadectwem jego transformacyjnej siły.

Droga naprzód: dziedzictwo, które wciąż wskazuje kierunek

Zbigniew Czarnuch odszedł, ale jego dzieło trwa i będzie trwać nadal. Pozostawił po sobie spuściznę, której nie da się zamknąć w liczbach, choć te są imponujące. Jego dorobek pisarski to, jak trafnie ujęto, „bezcenna biblioteka”, która dała Witnicy jej historyczną pamięć. Jednak jego najważniejszym dziedzictwem jest zaszczepienie w społeczności wartości dialogu, otwartości i szacunku dla złożonej przeszłości.

Dowodem na to, że jest to dziedzictwo żywe, są konkretne plany na przyszłość, które narodziły się tuż po jego śmierci. W Witnicy ma powstać ulica jego imienia, a co ważniejsze, zawiązana ma zostać Fundacja Instytut Dialogu im. Zbigniewa Czarnucha. Ta inicjatywa jest najwspanialszym hołdem, jaki można mu było złożyć – to zobowiązanie do aktywnego kontynuowania jego misji. Jego praca nie zostanie zamknięta w muzeum, ale będzie inspiracją dla przyszłych pokoleń budowniczych mostów.

Zbigniew Czarnuch był i na zawsze pozostanie drogowskazem Witnicy. Wskazał drogę od bolesnej przeszłości ku przyszłości opartej na zrozumieniu, wspólnocie i dialogu. Jego życie i dzieło to mapa, która wciąż będzie prowadzić miasto w jego dalszej podróży.

Wielkość czcionki
Kontrast